Wojna a finanse osobiste

Na co się szykować? Na co zwrócić uwagę? Czy można się jakoś przygotować? Wojna to nie przelewki i choć na ten moment raczej nie dotknie nas w sensie militarnym, to zdecydowanie odczujemy ją pod względem finansów i jakości życia. Podzielę się z Tobą swoimi przemyśleniami oraz zaprezentuję swój plan awaryjny na wypadek niepomyślnego rozwoju sytuacji.

Szczerze mówiąc, w momencie wybuchu epidemii koronowirusa myślałem, że to będzie taki „znak moich czasów”, i że „noszenie maseczek będę kiedyś wspominać z wnukami”. Wszelkie niepokoje w Europie w ogóle nie mieściły mi się w głowie. Teraz jednak widać wyraźnie, że niczego nie można ignorować i nawet te najczarniejsze scenariusze mogą się ziścić. W depresję i panikę popadać nie warto, warto jednak rozważyć pewne kwestie, a także spróbować przygotować sobie plan awaryjny na trudne czasy.

Czy w Polsce będzie wojna?

Jeszcze dwa tygodnie temu, kiedy rozpoczęła się wojna w Ukrainie, w pierwszym odruchu przerażenia tym wydarzeniem byłem gotów ustawiać się w kolejkę po paliwo i gotówkę. Wizja zbliżających się do naszych granic wrogich wojsk była wtedy w mojej głowie bardzo wyraźna. Kiedy jednak pierwsze emocje opadły i przeanalizowałem sytuację „na chłodno” dotarło do mnie, że panika na niewiele się zda.

Osobiście uważam, że na ten moment nie grozi nam inwazja na Polskę. Sytuacja w Ukrainie nadal jest bardzo dynamiczna, toczy się blisko nas. Tam też nikt nie spodziewał się, że ich kraj zostanie napadnięty. A jednak, stało się 🙁 . I choć daleki jestem od stwierdzenia, że „jesteśmy następni w kolejce”, to i tak należy szykować się na pogarszającą się sytuację gospodarczą, która przez najbliższe miesiące (jak nie lata) będzie nam dawać w kość.

Pod względem militarnym jesteśmy, sądzę, bezpieczni. Rosja znacząco nadwyrężyła swoje siły wojskowe, nie osiągnęła swoich celów w zakładanym czasie i w zakładany sposób. Gdyby nawet szykowali się na działania zbrojne w Polsce, to musieliby zebrać kolejne siły, przygotować jakąś strategię, znieść finansowanie kolejnego konfliktu. A nałożone sankcje z pewnością utrudnią przynajmniej zdobywanie finansowania.

I choć z jednej strony uważam, że na sankcjach ucierpią zwykli, niewinni ludzie, to z drugiej są one skutecznym narzędziem, by zahamować działania Rosji i, być może, dadzą tamtejszej ludności do myślenia oraz zainicjują zdecydowany sprzeciw obywateli Rosji wobec działań podejmowanych przez władze. W tym wszystkim mocno namieszać może jednak propaganda siana w Rosji oraz mentalność ludzi, którzy to często nawet nie mają jak zweryfikować swoich poglądów. Zbyt dużo zależności, zbyt wiele niewiadomych…

Dlatego też postanowiłem na spokojnie oraz z rozmysłem przygotować plan awaryjny na wypadek, gdyby skutki konfliktu w Ukrainie rozniosły się mocniej niż się może początkowo wydawać.

Jak wojna zmieni naszą jakość życia?

Jak łatwo się domyśleć – czekają nas trudne czasy i dobrze zdawać sobie sprawę chociaż z kilku aspektów, na które wojna w Ukrainie będzie miała wpływ.

  1. Osłabienie wartości złotego – nasza waluta i tak już dostaje w kość z powodu rosnącej inflacji. Jednak kryzys niedaleko granicy tylko pogłębia spadki kursu złotówki.
  2. Rosnące stopy procentowe – aby chociaż trochę spowolnić inflację, Rada Polityki Pieniężnej z pewnością będzie stopy procentowe podnosić. A co za tym idzie, raty kredytów wystrzelą w górę. Jeśli ktoś brał kredyt z ratą wyliczoną „pod korek” to, niestety, te wzrosty boleśnie odczuje. Jeśli posiadasz kredyt i mierzysz się z rosnącymi ratami, to zachęcam Cię do tego, aby, w miarę możliwości finansowych, próbować wcześniej spłacić zadłużenie. Jeżeli natomiast dopiero rozważasz wzięcie kredytu gotówkowego lub hipotecznego, to polecam, by zrobić to rozsądnie, kierując się bezpiecznymi założeniami co do wysokości rat.
  3. Drożejące paliwa – na dzień publikacji tego artykułu ceny paliwa (PB, diesel) były w granicach… 8zł za litr! Obserwując to, jak zaledwie w 3-4 dni ceny paliw wzrosły o około 2zł na litrze wnioskuję, że cena za 1 litr paliwa w okolicach 10-12zł to wcale nie czarnowidztwo, a scenariusz, który pewnie w przeciągu kilku tygodni się ziści.
  4. Szybujące w górę ceny żywności, produktów, usług – w skrócie: zdrożeje wszystko. Gdy rosną ceny paliwa, drożeje też transport. W górę pójdą również rachunki za gaz, wodę, prąd. Firmom wszelkiej maści wzrosną więc koszty działania. A koszty te, jak to zazwyczaj, przerzucone zostaną na nas, na klientów. Drożyzna drożyznę pogania…
  5. Zmiany na rynku pracy – wojna wiele osób zmusiła do ucieczki z kraju. Spora ilość uchodźców trafiła i nadal trafia do Polski. To ogromna ilość ludzi (nawet w granicach 1,5 miliona osób!), która, prędzej czy później, trafi na rynek pracy. Oczywiście nie w całości, jednak chętnych do zarobku w Polsce znajdzie się pewnie wielu. To z jednej strony dobrze (niech ludzie mają pracę i stwarzają sobie możliwości zaczęcia od nowa), z drugiej jednak zmniejszy się liczba miejsc pracy dla Polaków. A, dokładniej rzecz biorąc, dla Polek, gdyż to głównie kobiety i dzieci uciekają do naszego kraju. Punkt kontrowersyjny, ale również należy o nim wspomnieć, starając się obiektywnie ocenić sytuację.
  6. Obciążony system socjalny – i znów, może to troszkę kontrowersja, ale nic nie dzieje się bez konsekwencji. Przybywające do nas z Ukrainy osoby mają zostać objęte świadczeniami socjalnymi, by pomóc im odnaleźć się w nowej dla nich rzeczywistości. I, oczywiście, pomagać należy. Trudno sobie wyobrazić, by zostawić kogoś bez wsparcia i podpowiedzi co do tego, jak poruszać się w obcym przecież środowisku. Jednakże, wszelkie zasiłki jakoś muszą zostać sfinansowane. Co za tym idzie, spodziewałbym się w niedługim czasie ruchów ze strony rządu polskiego, które będą polegały na wprowadzaniu, mniej lub bardziej wprost, wszelkiej maści podatków i opłat, by środki na takie dodatkowe wydatki jakoś zdobyć. Wiadome jest, że rząd sięgnie do naszych kieszeni, swoich pieniędzy przecież nie posiada…
  7. Niepewna i nerwowa sytuacja polityczna – raczej nie zanosi się na szybkie rozwiązanie konfliktu w Ukrainie. I, o ile sama wojna może się nieco uspokoić i przybrać za parę tygodni łagodniejszą formę, to uzyskanie pełnego załagodzenia sytuacji i porozumienia zajmie, moim zdaniem, parę ładnych miesięcy. Do tego momentu, chcąc nie chcąc, nasz rząd będzie musiał brać udział w politycznej ocenie wydarzeń w Ukrainie, jednocześnie starając się wesprzeć naszych sąsiadów w walce z agresorem, ale robiąc to w taki sposób, by za chwilę wojna nie zawitała w nasze progi, gdy Rosja uzna nas (choć i tak już to zrobiła w pewnym sensie) za swoich kolejnych wrogów, którym musi się przeciwstawić. Wewnętrznej, politycznej walce zapewne nie będzie końca. A na tym też stracimy, gdyż istotne dla nas sprawy i rozwiązania będą czekać w kolejce do załatwienia, póki temat agresji Rosji na Ukrainę nie zostanie rozwiązany, lub chociaż sprowadzony do bezpiecznego poziomu.
  8. Nasilenie się ruchów nacjonalistycznych i nazistowskich, spadek poczucia bezpieczeństwa – na ten moment wszyscy, a na pewno większość z nas, solidaryzują się z naszymi sąsiadami, okazują pomoc, angażują się w zbiórki i akcje charytatywne, humanitarne. Jednak, obawiam się, zawsze znajdzie się grupa (oby lepiej grupka!) osób, które w uchodźcach zaczną upatrywać zagrożenie. Obawa przed „zalaniem rynku przez uchodźców”, podsycana podwyżkami i nakładanymi podatkami, czy, być może, dodatkowymi „rozporządzeniami na wyjątkowy czas”, może spowodować wywołanie lokalnych protestów, od których często nie jest daleko do zamieszek. Może to być przyczyną zwiększonego poczucia zagrożenia. Nie wspomnę już o wszystkich antyrosyjskich nastrojach, które zresztą wzbierają na sile nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.
  9. Panika, strach, nadwyrężona psychika – niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto choć na chwilę nie wpadł w popłoch, gdy gruchnęła wiadomość o wojnie w Ukrainie. Też dałem się tym emocjom ponieść. Wojna zawsze budzi strach, obawy, niepewność, uruchamia odruchy pierwotne. Do tego nakłada się jeszcze sytuacja z koronawirusem, który nadal sobie poczyna odważnie i, wbrew temu, co niektórzy u nas już zapowiadają, nie odpuszcza. Izolacja, ograniczone możliwości spotkania z bliskimi, ciężki przebieg zachorowań na Covid-19 u członków rodziny… sporo da się wymienić elementów, które i tak już wystarczająco wielu osobom nadwyrężyły stan ducha. Teraz do tego wojna i to blisko naszych granic. Z nieobliczalnym prowodyrem na czele. Dla niektórych to przysłowiowy „gwóźdź do trumny” w zakresie wytrzymałości psychicznej. A żniwo pogorszonych nastrojów i liczniejszych przypadków depresji, czy innych mentalnych niedyspozycji, będziemy zbierać za jakiś czas. A przecież to osoby młode oraz w średnim wieku utrzymują jeszcze system emerytalny w naszym kraju. Gdy liczba rąk do pracy spada (np. z powodu niezdolności do pracy ze względów zdrowotnych, czy samobójstw), mocno chwiejący się system emerytalny runie (choć i tak go to czeka, po prostu stanie się to szybciej).

Prognozy nie są zbyt optymistyczne. Wyjścia się dwa: można się załamać i czekać na najgorsze, a można też działać. Ja zdecydowanie wybieram tę drugą opcję!

Dlatego też, skoro już udało się zidentyfikować (choć pewnie nie wszystkie) potencjalne problemy i zagrożenia (realne na chwilę obecną), można przystąpić do przygotowania środków zaradczych. Daje to szansę na uniknięcie (choć w pełni to będzie trudne) lub przynajmniej złagodzenie skutków wojny na naszej wschodniej granicy.

Dołącz do osób, które już zabrały się za usprawnianie swoich finansów osobistych i odbierz bezpłatne narzędzia do budżetu domowego!

Loading

Priorytety finansowe na czas wojny

W jaki sposób podejść do tematyki finansów osobistych, aby wojna na wschodzie nie odcisnęła na nich 100% swojego piętna? Polecam skupić się na poniższych aspektach:

  • stale i skrupulatnie prowadzony budżet domowy – jeśli dokładnie kontrolujesz to, skąd przychodzą pieniądze i na co się rozchodzą, jest duża szansa, że w razie sytuacji krytycznej będziesz wiedzieć, jak pokierować swoimi finansami. Aczkolwiek, dobrze prowadzony budżet domowy przydatny jest nie tylko w sytuacjach trudnych, ale po prostu na co dzień, by w pełni panować nad finansami domowymi;
  • uważam, że jest to również dobry moment, by zweryfikować, czy Twoja hierarchia wydatków przystaje do obecnej sytuacji. Być może pewne wydatki trzeba potraktować jako priorytet, a inne przesunąć na dalszy plan?
  • jeśli już oszczędzasz pieniądze to świetnie! Warto szukać metod zabezpieczenia uzbieranych środków. Można pomyśleć chociażby o obligacjach indeksowanych inflacją. Jeżeli jednak oszczędności jeszcze nie posiadasz, to czas najwyższy, by zabrać się za zbieranie środków na koncie oszczędnościowym. Jak już pisałem w innych artykułach, oszczędzanie pieniędzy nie jest trudne i naprawdę da się za to zabrać 🙂 ;
  • oczywiście nie zaszkodzi także posiadać finansową poduszkę bezpieczeństwa. Jeśli rosnące gwałtownie raty kredytów, czy ogólna drożyzna, zaczną być zbyt uciążliwe, będziesz mieć środki, po które będzie można sięgnąć, by poratować budżet domowy;
  • czas najwyższy również ułożyć sobie plan na wcześniejszą spłatę kredytów. Obecne podwyżki stóp procentowych to, obawiam się, dopiero początek. Im szybciej pozbędziesz się zadłużenia, tym większa szansa, że wysokość stóp procentowych przestanie Cię interesować 😉 . Nawet jeśli nie spłacisz kredytów „do zera” to i tak warto budować sobie pulę na nadpłacanie zadłużenia;
  • ceny mediów z początkiem 2022 roku poszły w górę, a coś czuję, że obecna wojna w Ukrainie jeszcze pod tym względem dokręci nam śrubę. Dlatego też polecam wszelkie metody na to, jak oszczędzać na rachunkach. Jeżeli tylko jesteś w stanie to warto rachunki za media płacić z nadwyżką. Skoro więc otrzymujesz rachunek za prąd 180zł, zapłać 200zł. Do zapłaty za gaz jest 255zł? Przelej 300zł. Oczywiście wszystko zależy od taryfy, którą posiadasz. Jeżeli regulujesz rachunki w oparciu o bieżące zużycie, to chyba lepiej płacić tyle, ile wyszło na fakturze. W przypadku, gdy, tak jak ja, rozliczenia dokonujesz na podstawie prognoz, warto płacić nieco więcej, by w rozliczeniu rocznym uzyskana w ten sposób nadpłata pokryła w całości lub w dużej części wymaganą kwotę spłaty;
  • jeśli Twoje możliwości finansowe na to pozwalają, rozważ trzymanie 20-30% oszczędności w walucie obcej. Polecam szczególnie Euro. Dlaczego? Jeśli by faktycznie trzeba było uciekać z Polski… Euro z pewnością sprawdzi się lepiej niż nasze poczciwe PLNy;
  • dobrze zbadaj sytuację w Twojej firmie i zorientuj się, czy nadal możesz liczyć na stabilność zatrudnienia. Oczywiście nie zaszkodzi również powalczyć o podwyżkę, czy podkręcenie wyników w pracy, by uzyskać lepszą wypłatę. Każdy dodatkowy dochód będzie na wagę złota;
  • możesz również poszukać dodatkowych źródeł zarobku, by zasilić budżet domowy funduszami, które możesz przeznaczyć na swoje cele finansowe. Może zainteresuje Cię opcja zarabiania przez polecenie? Poczytaj w takim razie więcej o tym, czym jest program afiliacyjny.

Kilka dodatkowych kroków bezpieczeństwa

Tak samo, jak w czasach pokoju, warto zadbać o bezpieczeństwo finansowe swoje i swoich najbliższych, tak samo, gdy wojna daje się we znaki, dobrze mieć pewne sprawy „dopięte na ostatni guzik”, aby, w razie czego, móc od razu działać i nie natknąć się na dodatkowe przeszkody.

I choć raczej daleko mi do „preppersa pełną gębą” (schronu budować nie zamierzam), to jednak tocząca się wojna w Ukrainie zmobilizowała mnie do weryfikacji kilku kwestii.

Przede wszystkim: kwestia dowodu osobistego. Oczywiste jest to, że dowód się posiada i przydaje się on w wielu sytuacjach (podpisywanie umów, zakładanie konta w banku, załatwianie spraw urzędowych…). Dzięki temu, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej do krajów Wspólnoty możemy podróżować właśnie posiadając ważny dowód osobisty.

I tu pojawia się słowo klucz: ważny! Ja wiem, że pewnie raz na jakiś czas zerkasz na datę ważności swojego dowodu, jeśli jednak sprawdzałeś ją dawno, to warto może sięgnąć po ten kawałek plastiku i zweryfikować to, jak długo jeszcze można się nim posługiwać. Troszkę szkoda by było znaleźć się np. na granicy z Niemcami (jak już by trzeba było faktycznie się nagle ulotnić…) i nie móc się przedostać sprawnie przez granicę, odkrywając, że właśnie parę dni temu dowód przestał być aktualny. A dodatkowo jeszcze uświadomić sobie, że Twoje dziecko / dzieci w ogóle takiego dokumentu nie posiadają, bo „nie było potrzeby, wyrobią sobie na 18-stkę”. Może dla niepełnoletnich też lepiej „białko” zawczasu wyrobić…?

Unia i podróżowanie z dowodem w ręce to świetna sprawa. Nie zapominajmy jednak, że na samej Unii świat się nie kończy 😉 . Jednakże, wojaże w dalsze zakątki globu będą niemożliwe, o ile nie będziesz posiadać paszportu. W zależności od tego, gdzie planujesz „w razie W” emigrować, paszport może okazać się niezbędny!

I chociaż przy dzisiejszej technologii i rozwoju technik wywiadowczych oraz wojskowych raczej wielce nierealne jest to, by jakakolwiek wojna miała się rozpocząć w Polsce tak zupełnie bez ostrzeżenia, to chyba jednak warto mieć w domu lekki zapas gotówki. Można też zastanowić się nad założeniem sobie karty wielowalutowej Revolut. Osobiście nie korzystam (póki co), ale czytałem wiele pozytywnych opinii na ten temat. Zdecydowanie sprawa do dalszego zbadania w najbliższym czasie!

Skoro wojna ma wywołać podwyżki, to można choć nieco się przed nimi zabezpieczyć. Stwórz przemyślaną listę zakupów, przygotuj nieco zapasów na trudne czasy, zatankuj auto do pełna, póki ceny na stacjach jeszcze „promocyjne” 😉 .

A gdy jednak przyjdzie uciekać… czy poradzisz sobie z komunikacją za granicą? Może to właśnie dobry moment, by odświeżyć sobie swój angielski, niemiecki. Albo w ogóle zabrać się za naukę języka obcego, chociażby na poziomie komunikatywnym. Poszukaj kursów online lub szkół językowych w Twoim mieście. Możesz też próbować swoich sił w nauce języka przy pomocy aplikacji mobilnych. I nawet, jeżeli ucieczka nie będzie konieczna (oby!!!), to nabyta wiedza przyda Ci się w życiu prywatnym i zawodowym. Każdy moment na rozwój osobisty jest dobry!

Kiedy czujesz, że sytuacja Cię przerasta i tocząca się wojna daje Ci się mocno we znaki pod względem psychicznym, nie bój się szukać pomocy i wsparcia. Warto wyjść do ludzi, podzielić się z kimś swoimi obawami, może wspólnie poszukać rozwiązań trudnych sytuacji. Chyba najgorzej będzie „kisić to w sobie” i tylko pogłębiać niekorzystne samopoczucie.

Na pewno pomoże odstawienie, choć na chwilę, wszelkich informacji odnośnie wojny. W sumie czego więcej się dowiesz śledząc na bieżąco newsy? Wszędzie tylko kolejne zniszczenia, tragedie i łzy. Ja staram się ograniczyć do sprawdzania wiadomości maksymalnie raz dziennie, i to też nie codziennie, aby po prostu nie dać się tym wszystkim przytłoczyć. Wojna trwa i nadal trwać będzie. Lepiej skupić się na działaniach pomocowych, o których w dalszej części tekstu 🙂 .

Jak włączyć się w pomoc Ukrainie?

Jedyny pozytyw – chyba można tak stwierdzić? – który przyniosła trwająca wojna to… zjednoczenie ludzi. Okazało się, że w sytuacjach trudnych, wręcz beznadziejnych, jednak można liczyć na lwią część naszego społeczeństwa. Wojna wielu Ukraińców wygnała w obce strony, również do Polski. Nie pozostają oni bez pomocy, nie są zostawieni na pastwę losu. Praktycznie od razu uruchomiono zbiórki, akcje charytatywne. Do działania ruszyły zarówno jednostki rządowe, samorządowe, lokalne, jak i grupki ludzi, czy nawet pojedyncze osoby, wychodzące z inicjatywą pomocy i opieki nad potrzebującymi.

Przyda się praktycznie wszystko: od wsparcia finansowego począwszy, poprzez odzież, żywność, leki, miejsce do spania, na transporcie, czy nawet dobrym słowie i wsparciu w nowym środowisku kończąc. Uważam, że każdy gest dobrej woli się liczy i jeśli ta wojna pozostawi w ludziach jakieś wnioski (a oby tak było!), to świetnie będzie, jeżeli jednym z nich będzie to, że jedność, wzajemny szacunek i bezinteresowność są jednymi z najcenniejszych wartości, jakie ludzkość może nieść ze sobą oraz pielęgnować. I oby żadna wojna nie była w stanie tego nigdy zmienić!

Dopóki trwa wojna w Ukrainie, dopóty trwać będą wszelkie akcje wspierające naszych sąsiadów. Przy okazji znajdą się oczywiście i tacy, którzy na tym nieszczęściu będą chcieli żerować, organizując np. fałszywe zbiórki i podejmując nieuczciwe inicjatywy. Dlatego też należy korzystać ze sprawdzonych i łatwo weryfikowalnych źródeł, które zbierają informacje o akcjach pomocowych i wspierać te, które wydają Ci się pewne i bezpieczne. Informacji o różnych prowadzonych działaniach możesz zaczerpnąć chociażby tutaj.

Żywię nadzieję, że wojna w Ukrainie skończy się szybko. Najważniejsze jest to, aby ludzie nie musieli więcej się bać i cierpieć przez decyzję zaledwie garstki osób, jak nie jednej jednostki.

Finanse zawsze da się jakoś odbudować, zmarnowane życie ludzkie już niekoniecznie.

Podaj dalej! Dla Ciebie to jedno kliknięcie a dla mnie ogromna pomoc. Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.